niedziela, 21 lipca 2013

Powtórka...

Ach te wakacje :) przez wyjazd nad jezioro trochę się zaniedbałem. Pierwszy dzień wakacji (bez komputera i internetu o zgrozo!) zacząłem biegiem rozpoznawczym trasy dookoła jeziora. Dzięki zjedzonemu wcześniej na szybko "kebabowi" (celowo w cudzysłowie) bieg zakończył się przyspieszonym powrotem do domku letniskowego już po 3 kilometrach zapis z Endomondo.
Niestety "jeziorny tryb życia" nie sprzyja treningom :) więc było tylko raz. Za to zaliczone kilka kilkukilometrowych spacerów po lasach i trochę pływania, więc się zbilansowało... (mam nadzieję)

Dzisiaj miałem nadzieję na przejście do drugiego etapu mojego planu treningowego, ale rzeczywistość zweryfikowała moje zapędy już po niecałych 10 minutach, kiedy zacząłem łapać zadyszkę... Pomyślałem sobie, że trzeba będzie powtórzyć sumiennie 10 tydzień treningów, tym razem bez ściemy etc. Bolesna kolka po następnych 15 minutach potwierdziła moje obawy i postanowienia, ale jakoś dałem radę dobiec do końca :) (chociaż miałem chwile zwątpienia). Summa summarum 6 kilometrów z groszami zrobione, czyli jest dobrze ale nie tragicznie.

Postanowiłem też urozmaicić sobie życie wprowadzając kolejne atrakcje w postaci robienia brzuszków i pompek. Wszystko oczywiście zgodnie z "planem" :) Bo jak się bawić, to się bawić - brzucha zgubić, muły zostawić :) - wszystko tanim kosztem - sposobem domowym.

Dodam jeszcze, aby dopełnić wpisów i "obowiązku kronikarskiego", że od ostatniego wpisu oczywiście trochę się ruszałem. Brak wpisów spowodowany był brakiem dostępu do internetu i generalnie niechęcią do spamowania :)


I jeszcze landszafciki znad jeziora:




Dziękuję za uwagę :)

niedziela, 7 lipca 2013

W pełnym słońcu ( z kapelutkiem)

Z racji takiego, a nie innego układu wczorajszego dnia musiałem/chciałem zrobić sobie bieganie o nowej dla mnie porze - czyli wczesne popołudnie. Trochę się tego bałem, bo słońce nieźle dawało. Miałem też okazję i prawdziwą przyjemność pobiegania sobie w moich starych okolicach. Do tej pory biegałem sobie tylko w mieście, więc chodniki, chodniki, chodniki... przejścia dla pieszych, czasem bieżnia przy szkole. A tutaj jakieś 3 km drogi gruntowej, reszta asfaltu :) Niesamowite wrażenie otwartej przestrzeni, czas do przemyśleń i obserwacji przyrody. Całość uprzyjemniało świecące słońce, orzeźwiający wiatr (w szczerym polu) i skowronki. Miód z boczkiem!
Ale... kapelutek na głowę i ognia :). Wcześniej trochę się nawodniłem, a w kieszeń zabrałem kilka mandarynek do przegryzienia po drodze. Tym oto pięknym sposobem doliczyłem kolejne 5km z ogonkiem do moich "sztafet". Odkryłem też kolejną zaskakującą rzecz. Jako, że biegłem w nowej okolicy, brakowało w terenie punktów odniesienia do czasu/tempa i okazało się, że bez patrzenia na ędomądo jest szybciej :)


I mała foto/video relacja, bo nie mogłem się powstrzymać :)








czwartek, 4 lipca 2013

Będą zakwasy :) - tym razem dodatkowo rower

Tak się złożyło, że zamiast wieczorem, to pobiegałem rano. A skoro rano, to na czczo. Pomyślałem sobie, że jak poprzednio pobiegnę sobie (jeszcze) trochę szybciej. No i wyszło tak, że przebiegłem tylko 2km, ale za to jakie 2 km :) Poprawiony czas na 1km i poprawiony Cooper. Tym razem już w teście Coopera zmieściłem się pełnoprawnie w wyniku "średnim" - przebiegłem 1950m, co poczytuję sobie za progres :) No póki co się po prostu nie da szybciej. Może za 2 tygodnie.
Zapis z Endomondo. 



 A zakwasy? Pies je drapał :) Przesiadłem się z samochodu na rower tym razem na trochę dłuższym dystansie. Najpierw trochę po mieście, a w końcu po polnych drogach i las. Piękne okoliczności przyrody :) Chce się żyć! Póki co 13 km to trochę za dużo jak na bieg (chociaż kto wie?), ale na rower w sam raz. Trochę mnie wytelepało na twardym siodełku, ale było warto dla świeżego powietrza.
Oczywiście nie zdradzę biegania dla roweru :) za dużo mnie to kosztowało, żeby teraz siąść na dupsku i machać tylko nogami.
Zapis z Endomondo - pomyśleć, że jest sporo takich, co szybciej biegają na takich dystansach...




wtorek, 2 lipca 2013

Nowe wyzwanie - przebiec równik

Zakończyła się już akcja, której celem było przebiegnięcie trasy Forrest Gumpa pod tagiem #forrestroute zapoczątkowana na Wykopie. Od kwietnia, kiedy to zacząłem biegać i prowadzić tego bloga, przebiegłem w tej akcji 114km, co stanowi 0,42% całości :) i zająłem 55 miejsce w rankingu Wykopu, co jest całkiem ciekawym wynikiem, zważywszy, że w akcji brało ponad 250 osób.
Dziękuje wszystkim osobom, które przyczyniły się do powstania tej akcji (w szczególności @hqvkamil, @tomy86 i @frizik) i na przestrzeni tych 3 miesięcy pomagały mi wstać od komputera - dało mi to dużą motywację do tego, żeby zacząć biegać :) .

 
Jako, że 24540km przebiegnięte, kolejnym pomysłem na sztafetę jest przebiegnięcie po obwodzie Ziemi pod tagiem #biegowyrownik na Endomondo na dystansie 40076km, do której wszystkich serdecznie zapraszam. Takie dorzucanie swoich cegiełek do wysiłku kilkudziesięciu (czy kilkuset osób) to niezły pomysł na motywację do biegania.

A ja? Miesiąc zaczęty od spokojnego pobiegania na przyjemnym torze przy SP28. Trochę zaczyna się nudzić bieganie w kółko, ale przynajmniej komarów nie ma :). No i trzeba zacząć myśleć o pracy nad zwiększaniem tempa, ostatnio udało mi się utrzymać około 7min/km ale wczoraj było wolniej. Pewnie to zasługa zjedzonej 2 godziny wcześniej pizzy popitej piwem... Ale... Jest nowe wyzwanie, jest nowa motywacja, a już za jakieś 6 treningów przejście na drugi etap planu treningowego.

Jeśli czyta to ktoś bardziej zaawansowany - mam prośbę o podpowiedź, czy na taką przebieżkę na dystansie około 6-7  km należy brać ze  sobą coś do picia? Przy 5 km nie czuję jeszcze palącej potrzeby uzupełnienia płynów, ale nie wiem jak będzie przy dłuższych trasach.

sobota, 29 czerwca 2013

Kolejne bariery / bez zamulania

No to sobie pobiegałem. Przedwczoraj krótki dystans, takie tam niecałe 2 kilometry tytułem małego sprawdzianiku - 3 rekordy pobite :) Co prawda relatywnie bez szaleństw, ale jak na moje możliwości to całkiem nieźle. No i trzeba zaznaczyć, że było to poranne bieganie przed śniadaniem. Chyba ciągle nie dałbym rady bez śniadania zrobić jakiegoś dłuższego dystansu, ale wart wspomnienia jest fakt, że takie poranne bieganie daje +50 do mocy na resztę dnia :)


Dzisiaj za to kolejny dzień zmian 10 minutowych (4x(1+9)). Zjedzony pół godziny przed biegiem dojrzały banan zaowocował przebiegniętymi pięknymi 6 kilometrami z małym ogonkiem, co mnie bardzo ucieszyło. Co więcej - pobiegnięte troszkę ambitniej niż poprzednio :) ze średnią około 7min/km w związku z czym udało się poprawić rekord na 5 km i na 3 mile. Znowu będzie co poprawiać. Coś mi się wydaje, że za jakieś 4,5 tygodni czekają mnie dystanse około 10 km. Trochę mnie to przeraża.


Najważniejsze jednak dla mnie jest to, że po prawie 3 miesiącach od rozpoczęcia biegania dalej się chce! Sprawia mi to coraz większą przyjemność tym bardziej, że dzięki rejestracji treningów na Endomondo mam podgląd postępów na bieżąco. No i super samopoczucie, zauważalnie mniejszy brzuch itd :)

wtorek, 25 czerwca 2013

9 tydzień - po przerwie

Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu. Nie będę robił tygodniowych przerw w bieganiu.

No właśnie, nie będę. Waga w górę, kondycja w dół :) Taki cheat week. No ale na szczęście nie było AŻ tak tragicznie, zacząłem 9 tydzień planu treningowego, co oznacza 4 powtórzenia "1 minuta marszu + 9 minut biegu". Pobiegłem sobie truchcikiem - średnio 8:31 min/km, dzięki czemu nie odczułem przeciążenia. Wieczorem było dodatkowo strasznie duszno, więc biegło się dość ciężko. Wydałem z siebie gigantyczne ilości potu. Zresztą nie wyobrażam sobie biegania w dzień w takie upały.
A gdzie była motywacja przez ten tydzień? Nie mam pojęcia, ale chyba utonęła w zimnym, wieczornym piwie...

A, pomyślałem sobie, że pod koniec trochę przyspieszę. Ostatnie okrążenie przebiegłem tempem około 3:45- 3:50 co dla mnie oznaczało niezły sprint. Fajnie było, bo wydawałem odgłosy jak pędzący parowóz, a z pyska toczyłem pianę jak koń w cwale :D

sobota, 15 czerwca 2013

Po krótkiej przerwie

     Jednak musiałem dać sobie te 3 dni wolnego od biegania - i od bloga zresztą też. Po tych kilku pięciokilometrówkach z rzędu zacząłem czuć ciągłe zmęczenie, zaczęły odzywać się kolana i kostki.
Wczoraj na próbę zrobiłem 1km przebieżkę i znowu zachciało mi się biegać :) Przyznam się, że trochę tę motywację straciłem przez to cholerne zmęczenie. W związku z powrotem motywacji pobiegłem sprawdzoną trasą. Pocieszające jest to, że nie straciłem mimo przerwy kondycji - czas się zgadza.

      Aaa :) w moim życiu pojawił się... ROWER! No to teraz będę sobie chyba przeplatał trochę biegi z rowerem, ale oczywiście trzymam się pierwotnego i podstawowego celu/planu czyli "od 0 do 60 minut ciągłego biegu". Powoli zbliżam się do końca pierwszego etapu tego programu, czyli pełnych 10 tygodni treningów. Po pierwszym etapie planuję małe podsumowanie ( może sieknę sobie jakiś "sprawdzian" :) ).

wtorek, 11 czerwca 2013

Trochę zmokłem

Niby dlaczego miałbym przerywać taką fajną przebieżkę z powodu mżawki? Tym bardziej, że ta mżawka była bardzo przyjemna i orzeźwiająca. 
Zatem kolejne 5 kilometrów za mną - tym razem trochę wolniej niż poprzednio, ale to celowo :) Zaczynam powoli odczuwać zmęczenie w nogach i chyba trzeba będzie zrobić sobie 2 dniową przerwę. Ale to po następnym treningu. W związku z tym, że trochę wolniej, toteż mniej sapania w trakcie biegu - wydaje mi się, że organizm powoli przyzwyczaja się do długotrwałego wysiłku, a to chyba dobrze. Tym bardziej, że zamierza zrzucić jeszcze kilkanaście kilogramów masy ciała :)  A to, jak sądzę, będzie wymagało intensyfikacji wysiłków. 


Dzisiaj ta sama trasa co poprzednio. Bardzo mi ona pasuje pod kątem rozłożenia wysiłku przy podbiegach, no i ten dystans pozwala na jakąś_tam_statystykę porównawczą :)

niedziela, 9 czerwca 2013

5 kilometrów jak kromka chleba...

Siódmy tydzień (trochę przedłużony) moich zmagań z planem treningowym dobiegła końca. W zasadzie, to dzisiaj zacząłem już robić czas ósmego tygodnia, czyli 36 minut treningu. Zgodnie z moimi założeniami i przewidywaniami, w ciągu tych 36 minut powinienem osiągać dystans około 5 kilometrów, co oznacza ni mniej ni więcej, że po 7 tygodniach moja wydolność i wytrzymałość (wiem, że to niefachowe określenia) wzrosły o 500% :) Pewnie nikt się do tego otwarcie nie przyzna, ale jestem pewny, ze niektórym osobom "zagrałem na nosie" :D

Wiosna kończy się pięknie - już myślałem,
że dzisiaj popada i będzie problem z bieganiem (nie lubię mieć mokro w butach), jednak okazało się, że na mojej trasie wiał orzeźwiający chłodny wietrzyk, co baaardzo uprzyjemniło dzisiejszy trening. Postanowiłem też trochę zmienić trasę - podbieg, który zwykle łykałem na początku zostawiłem sobie prawie na koniec (wypadł mniej więcej w 3/4 trasy). "Zdobycie" tego szczytu kosztowało mnie sporo wysiłku,
ale dałem radę bez "walk of shame"
:) (- to taki termin zasłyszany na wczorajszym maratonie :) ). No i w zasadzie to już myślę
o tym, jak przygotować się do treningu we wtorek, żeby chociaż odrobinę poprawić statystyki.

Ku pamięci - wpis wagowy: od 10 kwietnia zgubione 12kg, zostało do zgubienia około 20 kg...



piątek, 7 czerwca 2013

Trasą jutrzejszego maratonu

Skoro jutro Pierwszy Maraton Lubelski, którego trasa przebiega w moich okolicach, to czemu nie wybrać się na zwiedzanie? Trasa bardzo czytelnie oznakowana:

Dziś bieg był bardzo przyjemny. Chociaż po dość męczącym dniu zaraz przed treningiem bardziej chciało mi się spać niż gdziekolwiek wychodzić, to jakoś się przemogłem. Wydaje mi się, że kluczowym czynnikiem "męczącym" był wczorajszy ponadprogramowy dość szybki bieg - chciałem sobie zrobić mały sprawdzian (który wyszedł w miarę pozytywnie :) ).
Organizatorzy wyznaczyli moim zdaniem bardzo ciekawą trasę, chociaż kiedy biegłem wzdłuż rzeki, czułem jak przyklejają się do mnie całe chmury komarów i innego plugastwa. Na szczęście udało mi się w miarę sprawnie ewakuować ze strefy śmierci :).

Tym oto sposobem przebiegłem kolejne 5 kilometrów - co przychodzi mi w zasadzie coraz łatwiej. Chociaż czasu na tym dystansie nie poprawiłem, to zauważam wyraźną poprawę wytrzymałości (co należało osiągnąć).





Wracając do wczorajszego biegu: zrobiłem sobie rozgrzewkę i pomyślałem, że spróbuję zrobić sobie Test Coopera, który mimo, że nie dał jakiegoś niespodziewanego wyniku, to potwierdził, że zrobiłem duży postęp od kiedy zacząłem się ruszać (tzn od 2 miesięcy). Zapis wczorajszej próby.





środa, 5 czerwca 2013

Aż chce się dalej biec! :)

Niedawno zacząłem szukać sobie trochę bardziej konkretnego celu w moim osobistym (osobliwym) bieganiu niż ukończenie planu treningowego "od 0 do 60 minut ciągłego biegu" - chociaż jest on dla mnie nadal prawdziwym wyzwaniem. Przypomniałem sobie o bardzo przyjemnej imprezie, jaką jest lubelski Bieg Solidarności - organizowany na początku czerwca każdego roku. Jest to półmaraton - cel dla mnie jak najbardziej realny (przynajmniej tak mi się to widzi) na przyszły rok.
Na horyzoncie pojawił się również organizowany po raz pierwszy w tym roku Maraton Lubelski, który odbędzie się8 czerwca tego roku. Choć to za wysokie progi jak na moje nogi, nawet - jak mi się wydaje - w perspektywie przyszłego roku, to myśli wybiegają... ;D


Dzisiejszy pot i łzy po przebiegnięciu drugich w moim życiu 5 kilometrów za jednym podejściem dedykuję wszystkim wykopowiczom startującym w Maratonie Lubelskim ( a wiem już że kilkoro startuje ). To dzięki Wam zacząłem biegać :) (i mojej żonie, bo łypie na mnie jak piszę ;P)






Zapis z Endomondo

poniedziałek, 3 czerwca 2013

7 tydzień w pełni

W zasadzie chyba zacząłem się wdrażać do tego całego biegania, czy jak mu tam :)
Po 7 tygodniach wiem jaki mniej więcej dystans mogę przebiec w zaplanowanym czasie, wobec czego dzisiaj uczciwe 4 kilometry. W zasadzie chyba dałbym radę pobiec i 5km, ale nie chciałem przedobrzyć po wczorajszym failu.

niedziela, 2 czerwca 2013

Biegać na czczo?

Miałem kilkudniową przerwę w bieganiu spowodowaną... powiedzmy, że względami zdrowotnymi :)
Wczoraj już nogi same rwały się do wyjścia, ale niestety błędnik wariował i nie pozwalał na dłuższe utrzymanie pionu... Fakt faktem, nie dało się biec.

Pomyślałem sobie - dlaczego nie spróbować pobiec rano? Zawsze przecież biegałem wieczorem.
No ale jak rano, to albo odczekać ze 2 godziny od śniadania, albo pobiec na czczo i cieszyć się jedzeniem po wysiłku.

poniedziałek, 27 maja 2013

Z cukru nie jestem

Dzisiejsza pogoda nie zachęca(ła) do wyjścia na dwór w jakimkolwiek celu. Pewnie dlatego dość długo zwlekałem z wyjściem na wybieganie (ok - chciałem przeczekać deszcz, w nadziei, ze w końcu przestanie padać) - w rezultacie wyszedłem chyba za późno jak na moje możliwości - po 22.30.

Chyba ze zmęczenia całodziennego wynikło dość słabe średnie tempo, z drugiej strony był dość silny wiatr i trochę padało, co mnie jako początkującemu przeszkadzało, utrudniało i "unieprzyjemniało" bieg :/ - stąd taki słaby wynik w dystansie. Po prostu z powodu przemoczonej bluzy i chlupoczących butów musiałem dać sobie spokój z kontynuacją biegu. Ale przecież z cukru nie jestem i dałem radę te ponad 20 minut sobie pobiegać - dzisiaj nie na wynik, tylko rekreacyjnie.

sobota, 25 maja 2013

Nowe acziwmenty

Na początku miałem wątpliwości co do dzisiejszego treningu. Po pierwszym kilometrze zacząłem mieć jakiś ból w przeponie (albo okolicach :) ) i zacząłem wątpić, czy uda mi się zakończyć bieg w planowanym czasie 28 minut. Szybko okazało się, że wszystko wróciło do normy i mogłem sobie spokojnie biec.

Dzisiaj z racji zamkniętej bramy na bieżnię przy szkole, musiałem iść do wąwozu. Opłaciło się. Przez większą część trasy mogłem skupić wzrok na wschodzącym Księżycu, który wyłaził zza chmur. Byłoby nawet romantycznie, gdyby nie to, że biegłem sam :) No i słowiki jeszcze...

Kolejne postępy i "acziwmenty" na rozkładzie w Endomondo :) - poprawa w wyniku w teście Coopera (chociaż nadal obiektywnie marność); poprawa w czasie na 1km i 1 milę. Dzisiejsze 28 minut pozwoliło mi na przebiegnięcie dystansu 3,79 km, więc znów lepiej niż poprzednio. Jednak czuję, że póki co zbliżam się do chwilowego kresu możliwości jeśli chodzi o tempo biegu - tj. około 7min/km.
Zapraszam do "dodania do znajomych" na Endomondo. :)

Dzisiejszy zapis biegu.


piątek, 24 maja 2013

Do poczytania w dniu przerwy

Z okazji "regeneracji" po wczorajszym truchcie pomyślałem, że poczytam trochę teorii na temat biegania. W zasadzie w szkole coś tam się biegało, ale nawet nauczyciel na WFie nigdy nie wyjaśniał, jak tak naprawdę powinno się biec. Po prostu - zróbcie 10 kółek wokół boiska i cześć.

A tu się okazuje, że stopę to trzeba tak stawiać, że oddychać to tak, a  z kolei tętno bowinno być takie a takie... :)

Powiedzmy, że do profesjonalizmu to mi jeszcze bardzo daleko i przy robionych przeze mnie dystansach raczej nie będę się szczególnie przejmował takimi detalami. Natomiast ku pamięci - zapodam linki do kilku artykułów z ciekawymi poradami:

Ciężki los początkującego biegacza - czyli zestaw wątpliwości, które ma chyba każdy początkujący ;)

Jak zacząć biegać? - trochę ściana tekstu, ale nie tl;dr :)  Polecam, szczególnie, że jest tam wzmianka o planach treningowych.

No i wreszcie - plany treningowe - mam nadzieję, że kiedyś będę na tyle sprawny, żeby móc sobie wybrać coś ciekawego...

No i temat powracający - czyli dieta. Póki co sprawdza się "ŻM" - ciekawe tylko jak długo?
Macie jakieś pomysły na nieabsorbujące i niedrogie rozwiązanie?
Niedługo pokażą się tanie warzywa, to pewnie będzie z czego wybierać :)


czwartek, 23 maja 2013

Postępy postępy

Dzisiaj zawziąłem się i pomyślałem o popracowaniu nad tempem biegu. Udało mi się utrzymać pierwszą część - 7 minut utrzymać tempo poniżej 7 min/km. Co prawda okazało się, że dłużej niż te 7 minut nie dam rady utrzymać, ale dalej jakoś poszło.
Dzisiejszy wynik to 3,62 km, więc po raz kolejny widać postępy. A to dopiero 2 trening 6 tygodnia.

A to raport z Endomondo

Co raz bardziej podoba mi się bieganie na torze - pozwala się skupić na tym co w danej chwili istotne. Dzisiaj trochę zimno i wiało - co oznacza lepsze chłodzenie.

Pozdrawiam też po raz kolejny ludzi, którzy mnie dublowali 2, czy 3 razy - tych samych zresztą co poprzednio ;P

wtorek, 21 maja 2013

Plan wykonany

Widać teraz doskonale, że jak się chce to można. Co prawda - biorąc pod uwagę tempo biegu w poprzednich treningach - czyli tych 24 minutowych (1+5)x4 to końcowy wynik nie zaskakuje, ale przyjemnie jest zobaczyć, że założony dystans został pokonany. Jak pisałem wczoraj - plan minimum wynosił 3500 metrów no i tyle było :).

Endomondo dzisiaj trochę mnie oszukało - na początku była jakaś masakra z naliczaniem, w związku z czym przez pierwszą minutę w ogóle dystansu nie  było, a na koniec na aplikacji mobilnej miałem wynik 3,5km, natomiast na portalu Endomondo 3,49...

Dzisiejszy trening znowu na bieżni przy szkole. Jakoś wygodniej mi się tu biega. Nie ma psów, ludzi, rowerzystów, meszek, komarów itd. Chociaż właściwie oprócz mnie na torze były jeszcze dwie osoby - w tym dziewczyna, któa w ciągu 7 minut 2 razy mnie zdublowała... :) Pozdrawiam i podziwiam.


A i jeszcze notatka ku pamięci - dzisiaj pierwszy dzień treningów 28 minutowych, czyli (1+6)x4.


poniedziałek, 20 maja 2013

Nie :)

To raczej dziwne i nowe dla mnie uczucie(?)

Musiałem pójść sobie, tak po prostu żeby się przejść. Zwykle do sklepu jeździłem samochodem, chociaż w zasadzie nie jest daleko - niecały kilometr. No ale chce mi się IŚĆ na nogach, to przecież nie pojadę.
Jak już zacząłem iść, to pomyślałem sobie, że przecież właściwie kilometr to mogę przebiec. I bym pewnie przebiegł gdyby nie to, ze miałem dość niewygodne do biegania długie spodnie. Poza tym przyrzekłem sobie, że będę planu treningowego przestrzegał jak bonie dydy. Więc żadnego treningu nie opuszczam, ale też nie zrobiłem nadprogramowego biegu :).
No i szedłem trasą, którą zwykle biegam. Dziwnie tak poznawać biegających ludzi z twarzy...

Ładna pogoda się zrobiła - coraz bardziej ciągnie na dwór (jeśli czyta to ktoś z małopolski - na pole :) ) Były 2 lata temu plany rajdu pieszego - może by do tego wrócić (co Kitt?)

I na koniec drobne spostrzeżenie organizacyjne. Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B, zatem stwierdzam ubytek 3 cm w pasie ;)

Jutro trening 4 minuty dłużej. Plan do wykonania 3500 metrów :)

Dobranoc. Do jutra.