Najważniejsze jednak dla mnie jest to, że po prawie 3 miesiącach od rozpoczęcia biegania dalej się chce! Sprawia mi to coraz większą przyjemność tym bardziej, że dzięki rejestracji treningów na Endomondo mam podgląd postępów na bieżąco. No i super samopoczucie, zauważalnie mniejszy brzuch itd :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #forrestroute #biegajnoco trening. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #forrestroute #biegajnoco trening. Pokaż wszystkie posty
sobota, 29 czerwca 2013
Kolejne bariery / bez zamulania
sobota, 15 czerwca 2013
Po krótkiej przerwie
Jednak musiałem dać sobie te 3 dni wolnego od biegania - i od bloga zresztą też. Po tych kilku pięciokilometrówkach z rzędu zacząłem czuć ciągłe zmęczenie, zaczęły odzywać się kolana i kostki.
Wczoraj na próbę zrobiłem 1km przebieżkę i znowu zachciało mi się biegać :) Przyznam się, że trochę tę motywację straciłem przez to cholerne zmęczenie. W związku z powrotem motywacji pobiegłem sprawdzoną trasą. Pocieszające jest to, że nie straciłem mimo przerwy kondycji - czas się zgadza.
wtorek, 11 czerwca 2013
Trochę zmokłem
Niby dlaczego miałbym przerywać taką fajną przebieżkę z powodu mżawki? Tym bardziej, że ta mżawka była bardzo przyjemna i orzeźwiająca.
Zatem kolejne 5 kilometrów za mną - tym razem trochę wolniej niż poprzednio, ale to celowo :) Zaczynam powoli odczuwać zmęczenie w nogach i chyba trzeba będzie zrobić sobie 2 dniową przerwę. Ale to po następnym treningu. W związku z tym, że trochę wolniej, toteż mniej sapania w trakcie biegu - wydaje mi się, że organizm powoli przyzwyczaja się do długotrwałego wysiłku, a to chyba dobrze. Tym bardziej, że zamierza zrzucić jeszcze kilkanaście kilogramów masy ciała :) A to, jak sądzę, będzie wymagało intensyfikacji wysiłków.
niedziela, 9 czerwca 2013
5 kilometrów jak kromka chleba...
że dzisiaj popada i będzie problem z bieganiem (nie lubię mieć mokro w butach), jednak okazało się, że na mojej trasie wiał orzeźwiający chłodny wietrzyk, co baaardzo uprzyjemniło dzisiejszy trening. Postanowiłem też trochę zmienić trasę - podbieg, który zwykle łykałem na początku zostawiłem sobie prawie na koniec (wypadł mniej więcej w 3/4 trasy). "Zdobycie" tego szczytu kosztowało mnie sporo wysiłku,
ale dałem radę bez "walk of shame"
:) (- to taki termin zasłyszany na wczorajszym maratonie :) ). No i w zasadzie to już myślę
o tym, jak przygotować się do treningu we wtorek, żeby chociaż odrobinę poprawić statystyki.
o tym, jak przygotować się do treningu we wtorek, żeby chociaż odrobinę poprawić statystyki.
Ku pamięci - wpis wagowy: od 10 kwietnia zgubione 12kg, zostało do zgubienia około 20 kg...
środa, 5 czerwca 2013
Aż chce się dalej biec! :)
Niedawno zacząłem szukać sobie trochę bardziej konkretnego celu w moim osobistym (osobliwym) bieganiu niż ukończenie planu treningowego "od 0 do 60 minut ciągłego biegu" - chociaż jest on dla mnie nadal prawdziwym wyzwaniem. Przypomniałem sobie o bardzo przyjemnej imprezie, jaką jest lubelski Bieg Solidarności - organizowany na początku czerwca każdego roku. Jest to półmaraton - cel dla mnie jak najbardziej realny (przynajmniej tak mi się to widzi) na przyszły rok.
Na horyzoncie pojawił się również organizowany po raz pierwszy w tym roku Maraton Lubelski, który odbędzie się8 czerwca tego roku. Choć to za wysokie progi jak na moje nogi, nawet - jak mi się wydaje - w perspektywie przyszłego roku, to myśli wybiegają... ;D
Dzisiejszy pot i łzy po przebiegnięciu drugich w moim życiu 5 kilometrów za jednym podejściem dedykuję wszystkim wykopowiczom startującym w Maratonie Lubelskim ( a wiem już że kilkoro startuje ). To dzięki Wam zacząłem biegać :) (i mojej żonie, bo łypie na mnie jak piszę ;P)
Zapis z Endomondo
niedziela, 19 maja 2013
To było w planach :)
Co do dzisiejszego biegu miałem duże wątpliwości.
Najpierw dobry obiadek (ale rozsądnie z ilością) później ciasto i 3 piwa :).
Zaczęło się od podskakującego brzucha na rozgrzewce, na szczęście po paru minutach efekt jojo minął.
Pierwszą część pobiegłem dość szybko (jak na moje możliwości) i pierwszy kilometr zrobiłem poniżej 7'30" - więc stwierdziłem, że mieszczę się w czasie i pozwoliłem sobie na trochę mniejsze tempo w następnych powtórzeniach. Efekt takiego posunięcia to przede wszystkim dużo łatwiejsza kontrola nad oddechem i zmęczeniem, dzięki czemu mogłem bez zbytniego wytężania się wyrównać wynik poprzednich treningów.
Na szczęście (wbrew moim obawom) okazało się, że wypite piwo nie przyczyniło się do pogorszenia wyników (zdążyło wyparować).
Dzisiaj, po osiągnięciu 3 kilometrów nie było już niestety wszechogarniającego szczęścia :)
We wtorek zaczynam 6 tydzień. Tydzień sześciominutówek i nowych dystansów.
Najpierw dobry obiadek (ale rozsądnie z ilością) później ciasto i 3 piwa :).
Zaczęło się od podskakującego brzucha na rozgrzewce, na szczęście po paru minutach efekt jojo minął.
Pierwszą część pobiegłem dość szybko (jak na moje możliwości) i pierwszy kilometr zrobiłem poniżej 7'30" - więc stwierdziłem, że mieszczę się w czasie i pozwoliłem sobie na trochę mniejsze tempo w następnych powtórzeniach. Efekt takiego posunięcia to przede wszystkim dużo łatwiejsza kontrola nad oddechem i zmęczeniem, dzięki czemu mogłem bez zbytniego wytężania się wyrównać wynik poprzednich treningów.
Na szczęście (wbrew moim obawom) okazało się, że wypite piwo nie przyczyniło się do pogorszenia wyników (zdążyło wyparować).
Dzisiaj, po osiągnięciu 3 kilometrów nie było już niestety wszechogarniającego szczęścia :)
We wtorek zaczynam 6 tydzień. Tydzień sześciominutówek i nowych dystansów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)